Proces w sprawie śmiertelnego potrącenia

Do głośnej tragedii doszło 25 marca w niedzielny wieczór po godz. 20. Na skrzyżowaniu ulic Synów Pułku i Orłowicza w Olsztynie młoda kobieta przechodziła ulicę po przejściu dla pieszych, które jest dobrze oznakowane, ale bez sygnalizacji świetlnej. Wszystko wskazuje, że była kilka metrów od krawężnika, gdy wjechał w nią sportowy mercedes. Zniszczenia lampy w samochodzie, którym kierował Jakub K.,37-letni mężczyzna świadczą, że uderzył ją narożnikiem pojazdu. Kobieta wpadła na szybę, odbiła się od samochodu i upadła około daleko od przejścia. Olsztynianka nie miała szans. Obrażenia głowy były bardzo poważne. Nie przeżyła. Wcześniej przepuścił ją kierowca, który od strony Galerii Warmińskiej skręcał z ul. Synów Pułku w Orłowicza.
Przed Sądem Rejonowym w Olsztynie rozpoczął się proces kierowcy. Na rozprawie pojawiło się kilkanaście osób, w tym rodzina zmarłej, przyjaciele. – Do tej pory nie możemy się otrząsnąć z tego, co się stało – mówił jeden z nich.
Kilku członków rodziny przyniosło portretowe zdjęcie zmarłej, którą trzymali na korytarzu sądowym i na sali rozpraw.
Mężczyzna przyznał się do winy. – Kompletnie nie widziałem poszkodowanej – stwierdził.
Tłumaczył, że nie widział dziewczyny, bo widoczność zasłonił mu samochód, który właśnie ją przepuszczał. Przyznał, że zauważył ją dosłownie na „ułamek sekundy przed uderzeniem”.
W trakcie rozprawy wyszło na jaw, że sprawca tragedii została złapany w sierpniu przez policję prowadząc samochód nie posiadając już prawa jazdy.
Jako świadkowie odpytani zostali przez sąd rodzice zabitej dziewczyny. Jej matka opisywała ostatnie chwile przed tym tragicznym zdarzeniem. Z relacji wynika, że wyszła około godz. 19.40 pobiegać. – Prosiłam przed wyjściem, by nie biegała. Chciałam z nią pobiec, ale nie czułam się najlepiej – mówiła zapłakana kobieta, która z trudem opisywała tragiczne wydarzenia. Jakiś czas później, ktoś w internecie podał informację, że na skrzyżowaniu z ul. Orłowicza doszło do śmiertelnego potrącenia. Zaczęłam wydzwaniać do córki. Zaniepokoiłam się, bo nie odbierała, co się nigdy nie zdarzało.
mgres